Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Kierowca przejechał kurę idzie do najbliższego podwórka i pyta:
– Ej Baco, to wasza kura?
– Nie my takiej chudej nie mieliśmy.

Góry. Malarz maluje pejzaż. Podchodzi baca, patrzy jak artysta wiernie kopiuje widok i mówi:
– Pacciez , ile to się cłek musi namęcyć jak ni mo aparatu.

Przedszkolanka zwraca uwagę Krzysiowi:
– Dlaczego używasz takich brzydkich słów? Kto Cię tego nauczył?
– Tatuś.
– Tatuś?! Ty nawet nie wiesz, co one oznaczają.
– A właśnie, że wiem! To znaczy, że samochód nie chce zapalić.

Przychodzi synek do mamusi i pyta:
– Mamusiu, to prawda, że dzieci przynosi bocian?
– Tak synku.
– A Święty Mikołaj przynosi prezenty?
– Tak kochanie.
– A Ty gotujesz, sprzątasz i robisz zakupy?
– Tak skarbie.
– To mamusiu po co właściwie trzymamy tatę?

Chodzi chłopiec po parku i cały czas się schyla. W końcu podchodzi do niego facet, który już od dłuższego czasu mu się przyglądał i pyta się go:
– Chłopczyku a co Ty robisz?
– Ja zbieram kupy – odpowiada.
– To bardzo ładnie z Twojej strony, ale tu z prawej strony jedną zostawiłeś – mówi do chłopca pokazując w drugą stronę.
– Taką już mam.

Stoi dwóch stójkowych na skrzyżowaniu. W pewnym momencie podjeżdża jakiś zagraniczny turysta i mówi coś do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta uśmiechnął się i próbuje po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia próbę, tym razem próbuje po francusku, później po hiszpańsku, nawet po rosyjsku – bez rezultatu. Dał więc za wygraną i odjechał.
Policjanci:
– Ty, Heniek, może zaczniemy się uczyć języków obcych???
– Po co?? Zobacz ile ten ich umiał i na co to mu się przydało?

 

Spowiedź. -Proszę księdza ukradłem łańcuch. To oddaj. Cisza. Spowiadający się zaczyna się kręcić. O co chodzi pyta ksiądz.. Boooo na końcu łańcucha była krowa.

– Jest ojciec?
– Jest – odpowiada szeptem dziecko.
– To poproś Go.
– Nie mogę – szepcze dziecko.
– Dlaczego?
– Bo jest zajęty – szepcze dalej.
– A mama jest?
– Jest.
– To poproś mamę.
– Nie mogę. Też jest zajęta.
– A czy oprócz mamy i taty jest jeszcze ktoś w domu?
– Tak, policja – potwierdza nadal szeptem maluch.
– No to poproś pana policjanta.
– Nie mogę, jest zajęty.
– Czy jeszcze ktoś jest w domu?
– Straż pożarna, ale pan strażak też jest zajęty.
– Powiedz mi dziecko, co Oni wszyscy robią u Was w domu?
– Szukają.
– Kogo?
– Mnie…

W domu dzwoni telefon ,który odbiera mały Jasio i od razu mówi do słuchawki:
– Nie ma nikogo i jestem sam. Mój tata jest w pracy, a mama jest na zakupach…
– A Twoja babcia?
– Babcia jest na emeryturze.
– Po czym poznać dwie zakochane ośmiornice?
– Na spacerze trzymają się za rączki … i za rączki, i za rączki, i za rączki, i za rączki, i za rączki, i za rączki i jeszcze za rączki.

Chłopak  postanowił się żenić, idzie rozmawiać ze swoja matką:
– Mamo, zakochałem się i będę się żenił, ona też mnie kocha i będzie nam wspaniale.
– Eh, no dobrze, ale muszę ją poznać.
– To ja ją przyprowadzę, ale przyprowadzę też dwie inne koleżanki a ty zgadniesz, która jest moją wybranką.
– Niech i tak będzie.
Następnego dnia typ przyprowadza trzy laski. Dziewczyny siadają na kanapie, naprzeciw nich staje mama kolesia, przypatruje się chwilkę
– To ta ruda pośrodku.
– Dokładnie. Skąd wiedziałaś?
– Bo juz mnie wkurza!

Uroczystość zaślubin. Kapłan mówi do państwa młodych:
– I pamiętajcie o tym, co napisano w Biblii: „Gdzie pójdziesz ty, tam i ja.”
Panna młoda nie może powstrzymać się o śmiechu:
– Mój mąż jest listonoszem.
Sprzedawczyni zachwala klientce bluzkę:
– Ona jest taka mocna, że nie boi się żadnego prania! Po prostu śmieje się z proszków do prania.
– Wiem, już kilka takich bluzek popękało mi ze śmiechu…

Rozmawiają dwaj przyjaciele.
-Dlaczego twoja żona jest cała w siniakach?
-A bo się smaruje na noc kremami, żelami, maściami, tonikami…
-I od tego jest cała w siniakach?
-No! Z łóżka się ześlizguje.
– Kochanie samochód się popsuł. Ma wodę w gaźniku.

– Bzdury opowiadasz. Ty nawet nie wiesz gdzie jest gaźnik.

– Naprawdę jest mnóstwo wody w gaźniku.

– Nie wierzę ale jak się upierasz pójdę sprawdzić. Gdzie jest nasze auto?

– W jeziorze.

Student nie radzi sobie podczas egzaminu z botaniki. Profesor daje mu ostatnią szansę:
– Jeśli odpowie pan na jedno pytanie dobrze, to ma pan trójkę, jeśli wcale lub źle, to pan oblał. Proszę powiedzieć, ile liści jest na tym drzewie?
– Dwa tysiące czterysta dwanaście?
– A skąd pan to wie?
– To już drugie pytanie.

– Proszę wybaczyć, panie kierowniku, ale w tym miesiącu nie dostałem premii…
– Wybaczam panu.
Chłopak na balu do blondynki:
– Mogę Cię prosić do walca?
– Zgłupiałeś?! To już nie miałeś czym przyjechać?!
– Baco, co robicie, żeby wam wilk owiec nie porwał? – pyta dziennikarz.
– Ano stucek takich zem je naucył.
– Jakich sztuczek?
– Naucyłech je, ze jak wilka wyczujom, to majom po całej łące jak te kangury skokać. Cały rok je ucyłem!
– To dość oryginalny pomysł. Ale po co to?
– Potem majom sie jedne drugim kolejno na grzbiet wdrapywać, coby utworzyć takom wielkom góre. To dwa lata treningu! A na samej górze jedna owiecka umie tak przednimi kopytkami jedno o drugie stukać, że snopy iskier krzesze.
– Nie do wiary! I co? Skutkuje?
– A nie wiem, bo w tych lasach nie ma wilków.

 

Mama do Jasia:
– Idź do rzeźnika i zobacz, czy ma świńskie nóżki.
Po powrocie mama pyta:
– I co? Ma świńskie nóżki?
– Nie wiem, był w gumowcach.
Pani pyta – jasiu kiedy odrabiasz lekcje?

-po obiedzie

– to dlaczego dziś masz nieodrobione

– bo jestem na diecie
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie „Nasz Elementarz”. Nauka była jednak pospieszna. Kiedy chciał pochwalić się Janowi Pawłowi II nową umiejętnością pomylił się i zamiast: „Jak się czuje Papież?”, rzekł: „Jak się czuje piesek?”. Jan Paweł II spojrzał na niego zdumiony, po czym odrzekł: „Hau, hau”
Przychodzi baba do lekarza…
– Witam! Co pani najbardziej dokucza?
– Mąż, ale ja do pana doktora w innej sprawie…
– Panie doktorze, proszę przyjechać do mojej żony!
– A co jej dolega?
– Nie wiem, ale jest tak słaba, aż musiałem ją zanieść do kuchni,
żeby mi zrobiła śniadanie!

 

Mężczyzna próbował zrozumieć Boga, poszedł więc do kościoła i pyta:
– Boże, ile trwa dla ciebie milion lat?
– Milion lat jest dla mnie jak jedna sekunda – odpowiada Bóg.
– Boże, a czym jest dla ciebie milion złotych?
– Milion złotych jest dla mnie jak garść grosików.
– Boże, czy nie mógłbym dostać od ciebie paru garści grosików?
– O tak, poczekaj sekundę… – odpowiada Bóg………………………………………

W konfesjonale:
– Proszę księdza, chcę sie wyspowiadać! Ja już 23 lata nie byłem u spowiedzi.
Cisza…
– Proszę księdza! Ja już 23 lata nie byłem u spowiedzi, mówię.
Cisza…
– Proszę księdza! Czy ksiądz słyszy? Ja już 23 lata nie byłem u spowiedzi!
– Słyszę cię! Słyszę! Trzeba było jeszcze poczekać dwa lata i miałbyś piękny jubileusz!…………………………………………………………………………………….

Idzie mały niedźwiedź przez las. Spotyka jeża, który coś podjada.
– Co jesz? – pyta niedźwiedź.
– Co niedźwiedź?

Co jesz jeżyku? Co niedźwiedź misiu?………………………………………………………..

Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi: – Chciałbym zmienić swoje nazwisko.
– A jak pan się nazywa?
– Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający ich Znienacka.
– A jak się pan chce nazywać?
– Łubudu!………………………………………………………………………………..
Sierżant zebrał kompanię i mówi:
– Kto chce pojechać na wykopki ziemniaków na polu siostry generała?
Zgłosiło się dwóch. Sierżant skomentował:
– Dobra, pozostali idą na piechotę………………………………………….

– Tatry mają dwa miliony lat i trzy miesiące.
– Baco, skąd wiecie to z aż taką dokładnością?
– A był tu jeden profesor trzy miesiące temu i gadał, że mają dwa miliony. To ile mogą mieć teraz?
Tato do Jasia:
-Synu, gdy dorośniesz, chciałbym abyś był dżentelmenem.

-Nie chcę być dżentelmenem, tato! – protestuje Jasiu – Chcę być taki jak ty!

W drugiej klasie pani zadała dzieciom napisanie wypracowania, które będzie zawierać słowa „zapewne” i „gdyż”.
Jedna dziewczynka napisała:
– „Zapewne jutro będą goście, gdyż mama ugotowała dużo zupy”.
Druga:
-„Zapewne jutro będzie ładna pogoda, gdyż w nocy było dużo gwiazd”.
Teraz kolej na Jasia:
– „Idzie stara Matysiakowa i niesie pod pachą New York Times”a”.
– A gdzie „zapewne i gdyż?” pyta nauczycielka.
– „Zapewne idzie do wychodka, gdyż nie zna angielskiego” – dokończył Jasio.
Wchodzi facet do sklepu zoologicznego i mówi:
– Chciałbym kupić tego żółwia z wystawy, który stepuje.
– Stepujący żółw? O kurczę! Zapomniałem wyłączyć grzałki do piasku!

Syn pyta ojca.
– Tato, co to jest urlop?
– Urlop, synku, to taki czas, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna to, co każe żona.

Jaś mówi do mamy:
– Wiesz, mamo, w piątek na chemii testowaliśmy środki wybuchowe.
– Dobrze, Jasiu, dobrze. A na którą idziesz jutro do szkoły?
– Do jakiej szkoły?

Blondynka dzwoni do swojej koleżanki i mówi:
– przyjedź do mnie, to ci pokażę coś ekstra
Więc koleżanka przyjechała a blondyna do niej:
– mam takie coś w kuchni na ścianie, chodź to ci pokażę
Poszły do kuchni i blondyna gasi i zapala parę razy światło mówiąc:
– patrz, jest światło, nie ma, jest, nie ma
A koleżanka na to:
– Ciekawe gdzie jest światło, gdy go nie ma?
Blondynka otwiera lodówkę i mówi:
– Tutaj!

Starsze małżeństwo leci samolotem. W pewnym momencie żona blednie:
-Zapomniałam wyłączyć gaz pod zupą na kuchence! Nasz dom się spali!
– Nie martw się; nasz dom na pewno się nie spali – uspokaja ją mąż – Ja zapomniałem zakręcić wodę w wannie.

Dwóch myśliwych czatuje na zwierzynę:
– Wiesz co Józek, mam dosyć! Poświęcamy tyle czasu na te polowania, a tu ciągle nic i nic!
– Mnie się wydaje, że popełniamy jakiś błąd…
– Tak sądzisz?
– No, mówię ci! Albo te kaczki za wysoko latają, albo my za nisko rzucamy naszego psa…

Siedzą dwie sowy na gałęzi. Jest wieczór, nagle jedna sowa się odzywa:
– Huuuuu, huuuuuuuu,
A druga:
– Weź Ty mnie nie strasz!

W szkole:
–  Twój tatuś będzie miał przez ciebie siwe włosy! – denerwuje się nauczyciel.
– Ale się będzie cieszył! – odpowiada Jaś. – Bo teraz jest łysy!
Dwóch chłopców rozmawia w przedszkolu.
– Mój tata pływa w marynarce – chwali się pierwszy.
– A mój w kąpielówkach.
– Wcale o mnie nie myślisz – żali się żona. – Ciągle tylko sport i sport. Pewnie nawet nie pamiętasz już daty naszego ślubu.
– Ależ pamiętam doskonale! To było wtedy, gdy Górnik wygrał z Legią 2:1!
Nauczyciel w szkole opowiada dzieciom, że ludzie pochodzą od Adama i Ewy.
– To nieprawda! – mówi Jaś.
– Jak to? – dziwi się nauczyciel.
– Bo mój tata mówi, że pochodzimy od małpy.
– Zapamiętaj sobie – mówi nauczyciel – wasze rodzinne sprawy mnie nie interesują.

Ostatni Bond jakiego nakręcą.
Finałowa scena.
Bond otrzymuje strzał prosto w serce.
Budzi się i widzi nad sobą starszego pana…
– I’m Bond! James Bond!
– I’m Piotr …św. Piotr………
Mały jeż cały dzień chodził dookoła beczki. Wreszcie zatrzymał się i zapytał sam siebie: „Kurczę, kiedy ten płotek się skończy?”.

W II klasie szkoły podstawowej ksiądz rozmawiał z dziećmi na temat pomagania rodzicom.
– Jak można pomóc rodzicom? – zapytał ksiądz.
– Podać tacie pilot – odpowiedziała Wiktoria.

w naszej parafii ksiądz zadał dzieciom zagadkę dotyczącą przeczytanego fragmentu Ewangelii.
Podczas katechezy próbowałam naprowadzić dzieci na odpowiedź i zapytałam: „Na co chorował człowiek, którego ludzie przez dach spuścili na noszach wprost przed Pana Jezusa?”.
– Miał paraliż – odpowiedziały dzieci.
– Dobrze, spróbujcie więc odmienić to słowo. Jak nazwalibyśmy tego człowieka?
Zgłosił jeden z chłopców:
– PARALIZATOR.

Ksiądz pyta Mateuszka:
– Kim chciałbyś zostać, kiedy dorośniesz?
– Broniarzem – odpowiada Mateusz
– Aaa, to znaczy, że będziesz bronował pole?
– Nie! – będę bronił bramki na boisku!

Podczas Mszy dla dzieci ksiądz rozmawiał z dziećmi o przykazaniach.
– A kto nam dał przykazania? – zapytał.
– Pani katechetka!
Minister od sportu w ramach budowania PR-u trafia na boisko szkolne. Widzi na nim, że dzieciaki uganiają się za piłką, ale nie wszystkie. Podchodzi do stojącego chłopca i pyta:
– A ty dziecko co, jesteś chory?
– Nie proszę pani.
– Koledzy ci dokuczają?
– Nie proszę pani.
– Mama ci nie pozwala ?
– Nie proszę pani.
– To czemu nie biegasz za piłką?
– Bo jestem bramkarzem.

Nowak przegląda listę zakupów żony i pyta:
– A to co?! – wskazując przy tym na wyjątkowo kosztowną pozycję.
– Wydatek na cele religijne – odpowiada niespeszona żona.
– Co to znaczy?
– Że kupiłam sobie kapelusz na Wielkanoc

Przychodzi baba do lekarza z pługiem w plecach, a lekarz na to:

– O żesz ty!

 

– A my już mamy w domu wszystko! – chwali się Ania
– Skąd wiesz? – pyta koleżanka.
– Bo jak tata przywiózł z delegacji gitarę, to mama powiedziała że jeszcze tylko tego brakowało.
Kilka lat temu Przemek (obecnie ma 10 lat) bardzo lubił słuchać piosenek „Arki Noego”. Pewnego razu poprosił: „Tato, włącz mi piosenkę o sarence”.
– O sarence? – zapytałem zdziwiony.
– No, tę, wiesz… „…ojciec sarenkę prowadzi mnie…”.

 

– Jasiu – mówi tata. – Chcę, żebyś wiedział, że dostaniesz ode mnie straszne lanie, bo bardzo cię kocham! – Tatusiu, ja chyba nie zasługuję na tyle miłości…

W trakcie procesu
– Jest pan oskarżony o to, że uderzył pan poszkodowanego trzy razy w twarz. Oskarżony chce pan coś dodać
– Nie dziękuje Wysoki Sądzie myślę , że mu to wystarczy.

Umiera jeden ze sławnych detektywów. Św. Piotr przyjmuje go z otwartymi ramionami.
– Jesteś dziś bardzo potrzebny. Gdzieś zapodział się Adam. Szukamy go i nie możemy znaleźć. Szukaj igły w stogu siana.
– Dobrze, zrobi się – zapewnia detektyw. Po kilku godzinach zjawia się z Adamem.
– A jakżeś go rozpoznał wśród tylu? – pyta św. Piotr
– To proste. Adam jest jedynym mężczyzną, który nie ma pępka.
Rozmawia dwóch dziadków. – Wiesz wczoraj oglądałem film i aż się posiusiałem. – A co był taki straszny. – Nie ale leciał na jedynce i nie było reklam.
Nauczyciel napisał w dzienniczku uczennicy:
– Pańska córka Zosia jest nieznośną gadułą.
Nazajutrz dziewczynka przyniosła dzienniczek z odpowiedzią ojca:
– To pestka gdyby pan słyszał jej matkę!

Dawno temu na Dzikim Zachodzie w kościele ksiądz mówi na kazaniu o miłości bliźniego:
– …musimy więc przymykać czasami oko widząc bliźniego popełniającego grzeszki i przewinienia. Dlaczego…?
Ktoś z tłumu:
– Tak się lepiej celuje!

Młoda zakonnica przyjechała do Nowego Jorku. Przerażona ruchem ulicznym stanęła niepewnie przy przejściu dla pieszych. Nagle podbiega do niej dwóch skinów. Porywają ją na ręce i bezpiecznie przenoszą na drugą stronę ulicy.
– Dziękuje, panowie – wyszeptała zaskoczona zakonnica.
– No problem! – mówi jeden skin. – Przyjaciele Batmana są naszymi przyjaciółmi!

Pani mąż wygląda w tym nowym ubraniu wyśmienicie!
To nie jest nowe ubranie, to jest nowy mąż.
Kochanie, przecież cię prosiłem, żebyś mi ugotowała jajka na miękko, a te są twarde.
To ja już nie wiem, gotowałam prawie pół godziny i ciągle twarde?

Pewna inteligentna myszka wychodząc z norki zauważyła stojącego nad norką kota. Wycofała się więc z powrotem, czekając kiedy będzie mogła wyjść, gdy już nie będzie kota. Nagle słyszy szczekanie psa.
– Pomyślała więc (ponieważ była inteligentna) , że kiedy pies jest w pobliżu, to może spokojnie wyjść, ponieważ nic jej się nie stanie, gdyż pies z kotem nie lubią się i nad norką nie ma już kota.
Wychodzi więc spokojnie z norki, a kot ją capnął, zjadł i głaszcząc się łapką po brzuszku mówi:
– Jak to dobrze znać języki obce!

– Nasz jamnik jest coraz bardziej leniwy.
– Dlaczego tak sądzisz?
– Wcześniej, jak chciał wyjść, to przynosił smycz. Teraz podaje nam kluczyki do samochodu.

Przychodzi facet do sklepu zoologicznego. Przyprowadza ze sobą niedźwiedzia brunatnego na łańcuchu i pyta:
– Gdzie ten łobuz, który 2 lata temu sprzedał mi tu chomika?

Dwa nietoperze wiszą sobie na gałęzi do góry nogami i patrzą na trzeciego, który stanął:
– Jeden mówi do drugiego: Paaaaatrz: Franek zemdlał!

Idzie misjonarz pustynią. Otacza go stado lwów. Ten siada na kamieniu i zaczyna grac na fujarce. Wszystkie lwy położyły się i słuchają. Nagle przyszedł jeden lew i go pożarł. Reszta mówi:
– Ten głuchy musi zawsze wszystko zepsuć.

Misjonarz stanął oko w oko z lwem. Klęka i modli się: Panie spraw aby ten potwór miał chrześcijańską duszę. W tym momencie klęka lew i mówi: Pobłogosław Panie Boże ten posiłek……………..
Położna wychodzi do oczekującego ojca z trójką noworodków na rękach:
– Nie przeraził się pan, że tyle ich?
– Nie.
– No to niech pan te trzyma, ja lecę po resztę.

Przychodzi synek do mamusi i pyta:
– Mamusiu, to prawda, że dzieci przynosi bocian?
– Tak synku.
– A Święty Mikołaj przynosi prezenty?
– Tak kochanie.
– A Ty gotujesz, sprzątasz i robisz zakupy?
– Tak skarbie.
– To mamusiu po co właściwie trzymamy tatę?

– Tato, co znaczy słowo – urlop?
– Urlop synku, to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna robić to, co każe żona.

Kowalski leży na łożu śmierci, lekarz twierdzi, ze nie dotrwa do rana… Nagle poczuł zapach swoich ulubionych czekoladowych ciasteczek, pieczonych przez żonę. Kowalski postanowił spróbować ich po raz ostatni, stoczył się więc z łóżka, sturlał ze schodów i doczołgał do kuchni. Żona krzątała się przy kuchence, a na stole stał talerz pełen ciasteczek.
Kowalski podczołgał się więc do stołu i ostatnimi siłami podciągnął się na tyle, by usiąść na krześle. Sięgnął po ciastko, już czuł je w dłoni, świeże, pachnące… gdy nagle żona odwróciła się i zdzieliła go ścierką.
– Zostaw! One są na stypę!

Klatka schodowa. Wchodzący na górę człowiek widzi małą dziewczynkę, która stoi pod czyimiś drzwiami i usiłuje dosięgnąć dzwonka.
– Poczekaj, dziecko, pomogę ci! – mówi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
– Nie wiem, jak pan ale ja teraz uciekam!

Syn zrobił prawo jazdy i prosi ojca o pożyczenie samochodu. Ojciec ostro:
– Popraw oceny w szkole, przeczytaj Biblię i zetnij włosy, to wrócimy do tematu.
Po miesiącu chłopak przychodzi do ojca i mówi:
– Poprawiłem stopnie, a Biblię znam już prawie na pamięć. Pożycz samochód.
– A włosy?
– Ale tato! W Biblii wszyscy: Samson, Mojżesz, nawet Jezus mieli długie włosy!
– O, widzisz, synku! I chodzili na piechotę…

Piotruś był już na tyle duży, że można go było samego posłać na plebanię, by dostarczył coś księdzu. Mama tłumaczyła mu, jak ma się zachować:
– Jak tylko ksiądz proboszcz otworzy drzwi, powiedz – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Po powrocie synka, mama pyta go:
-Zrobiłeś wszystko, co Ci powiedziałam?
– Nie, bo księdza nie było w domu. Otworzyła gospodyni, więc powiedziałem – Bądź pozdrowiona łaski pełna..
Wizyta w Zoo:
– Tato, dlaczego ta gorylica tak krzywo na nas patrzy?!
– Uspokój się synku, to dopiero kasa…

Facet z USA zwiedzał Polskę i się zgubił. Zobaczył rolnika pracującego na polu i zatrzymał się zapytać o wskazówki. Rolnik powiedział mu, jak dostać się do głównej drogi. Facet chciał trochę pogadać, więc pyta:
– To pańska ziemia?
– Tak… – odpowiedział rolnik.
– Duża jest?
– No, zaczyna się tam gdzie płynie strumień przy drodze, ciągnie się przez wzgórze aż do tego miejsca, gdzie widać to wielkie drzewo. Sięga od tamtej stodoły do tej wielkiej sterty kamieni, tego płotu i biegnie aż do tej drogi.
– To piękne miejsce. Ale opowiem panu o mojej ziemi w Stanach. Wsiadam do mojego samochodu na jednym końcu mojej farmy o wczesnym ranku. Jadę cały dzień i dopiero kiedy słońce zachodzi, docieram do końca mojej posiadłości. Co pan o tym myśli?
Rolnik myśli przez chwilę i mówi:
– Też miałem kiedyś taki samochód.

Jaś do nieprzytomności zakochany jest w Małgosi:
– Małgosiu, co powinienem Ci dać, żeby móc Cię pocałować?
– Chyba narkozę…
Biskup przyjechał na wizytację do pewnej parafii. Odwiedził także szkołę specjalną. Pyta tam dzieci: – Kim chciałybyście zostać?
Jedni mówią: lekarzem, inni aktorem, modelką, itd. Biskup pyta Jasia:
– A Ty kim byś chciał zostać?
– Ja? Biskupem oczywiście…
– Ale wiesz, to trzeba do takiej specjalnej szkoły chodzić.
– No, przecież chodzę, no nie?

Jaś mówi do kolegi:
– Wiesz co? Jak dzwoni mi budzik, to wydaje mi się że do mnie strzelają.
– I co? Zrywasz się z łóżka?
– Nie… Leżę jak zabity.

Trzech facetów siedzi w barze i opowiada o tym, co kupili swoim żonom na urodziny.
Pierwszy z nich mówi:
– Ja kupiłem swojej zonie coś, co idzie od 0 do 100 w niecałe 6 sekund.
Pozostali pytają – co to?
– Ach, wiecie, białe Porsche tak pięknie pasuje do jej blond włosów.
– Za to ja kupiłem swojej żonie coś, co od 0 do 100 potrzebuje zaledwie 4 sekundy – mówi drugi – kupiłem jej Ferrari! Czerwone! Bo tak jej pięknie z jej rudymi, rozwianymi włosami.
Na to trzeci:
– A ja kupiłem żonie coś, co do setki potrzebuje krócej niż sekundę.
– Przesadzasz. Nie ma tak szybkiego samochodu.
– Ale ja nie kupiłem jej samochodu… kupiłem wagę.

Policjant zatrzymuje ciężarówkę:
– Po raz kolejny panu mówię, że gubi pan towar.
– A ja po raz kolejny panu odpowiadam, że jest gołoledź, a ja jeżdżę piaskarką.

– Jak wygląda najdłuższa świnia świata.
– Ma 4 metry! (1m świni i 3m ogona) – Jak ja wyhodowano?
– Przywiązano za ogon i codziennie oddalano jej koryto o 0,5 m.

Wy też kochane dzieci niedługo zasiądziecie do stołu. Nikt wam niczego nie będzie odsuwał. Raczej będą Wam przysuwali różne rzeczy. A wtedy z wdzięcznością spożywajcie Boże Dary jak ludzie a nie………………………bądźcie niejadkami!

Pacjent budzi się po operacji. Stojący obok chirurg mówi:
– Zabieg przebiegł pomyślnie, pana organizm jest bardzo silny. Ale nie rozumiem, dlaczego przed operacją był pan taki niespokojny i wyrywał się pielęgniarkom.
– Bo ja przyszedłem zreperować tu kaloryfery…

Uczennica ma streścić fragment Ewangelii o duchach nieczystych:
– Wtedy duch nieczysty powraca i przyprowadza ze sobą siedmiu innych duchownych jeszcze gorszych od niego.
Ksiądz zagroził z ambony wszystkim swym parafianom wiecznymi mękami w piekielnym ogniu. Na te słowa jeden z wiernych głośno się roześmiał. Rozzłoszczony ksiądz pogroził mu palcem.
– Ty też synu, trafisz w ręce diabła.
– Na pewno nie, ja nie jestem z tej parafii.
– Czy będziesz, synu, zawsze wiernym i kochającym małżonkiem? – pyta ksiądz pana młodego.
– Będzie, będzie – odpowiada szybko panna młoda.

Starsza pani będąca wielbicielką pewnego kaznodziei zaprosiła kiedyś na jego kazanie biskupa i pytała go potem o wrażenia.
– To było długie kazanie… – zaczął biskup.
– Tak – powiedziała starsza pani – ale mieliśmy świętego na ambonie…
– … i męczennika w ławce – dokończył biskup.
Rozmowa plotkarek:
– Słyszałaś już?
– Nie słyszałam.
– Dziwne, a słyszałam, że już słyszałaś.

– Jasiu, co przyniosłeś w tym futerale na skrzypce ? – Dziwi się nauczycielka muzyki – Przecież to karabin maszynowy!?
– Ale numer! Tata poszedł robić napad na bank ze skrzypcami!!!! – śmieje się Jasio
Dwie staruszki wychodzą z kina i spotykają trzecią.
– Na czym byłyście? – pyta trzecia.
– Hm… – zaczyna jedna – zaraz, bo zapomniałam… Pomóżcie mi… Co to jest, takie czerwone z łodygą i listkami?
– Kwiat.
– Jasne, kwiat. A taki kwiat z kolcami.
– Róża.
– O właśnie! Róża, na czym byłyśmy?
Późnym wieczorem ciemna uliczką idzie samotna kobieta. Nagle zobaczyła mężczyznę z szeroko rozstawionymi ramionami.
– Wampir chuligan! – krzyczy kobieta i w nagłym przypływie odwagi wali go po głowie siatką z zakupami.
– Wiedziałem , że nie doniosę tej szyby do domu – komentuje mężczyzna.

Blondynka kupiła Fantę z zielonym kapslem.
Otwiera, patrzy – na kapslu napis:
„Spróbuj szczęścia znowu” – zamyka, odkręca, czyta – „Spróbuj szczęścia znowu” – zamyka, odkręca, czyta …

Przychodzi Jaś do sklepu z kartkami ozdobnymi.
– Czy są kartki „DLA JEDYNEJ”? – pyta Jaś
– Są oczywiście – odpowiada ekspedientka.
– W takim razie poproszę siedem.

Dowcip o Jasiu:
Mama z Jasiem czekają w lotnisku na samolot
Jasiu mówi:
-Mamo siku mi się chce
-Nie teraz Jasiu zaraz przyleci nasz samolot
Po paru minutach Jasiu mówi:
-Mamo leci!
-Gdzie?

– po nogawkach!!!

Idzie myśliwy przez las i śpiewa:
– Na polowanko, na polowanko…
Z tyłu wychodzi miś, klepie go po ramieniu i pyta:
– Co, na polowanko?
– Nie! Słowo daję, że na ryby.
W Zakopanym do pociągu w ostatni wagon wsiada mężczyzna. Ponieważ jest ciasno, facet zaczyna krzyczeć, że żmija mu uciekła. Pasażerowie słysząc to zaczęli uciekać do przodu pociąg. Gdy już cały wagon był pusty, facet zajął przedział, położył się i zasnął. Spał bardzo długo, a gdy się obudził wyjrzał przez okno i zobaczył na peronie kolejarza. Pyta go:
– Jaka to stacja?
– Zakopane.
– Ale przecież ja wsiadłem w Zakopanym. Czyżbym tak długo spał?
– Panie ktoś żmiję wypuścił, musieliśmy odczepić wagon.
Kolega podwozi kolegę nowym samochodem:
– Nie wiesz, jak często trzeba zmieniać olej?
– Nie wiem, ale mój kolega zmienia co 5 lat.
– A co ma?
– Budkę z frytkami.
Facet wyjeżdżając na wczasy zostawił swojemu bratu kota, żeby ten nim się opiekował. Wczasowicz dzwoni po tygodniu z wakacji i pyta się przyjaciela jak tam jego kot.
– No stary… Niestety przykro mi, ale Twój kot zdechł.
– Ehhh, musiałeś tak walić prosto z mostu? Przez ciebie będę miał zepsutą resztę urlopu. Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść. Później zadzwoniłbym za dwa dni i Ty byś powiedział, że spadł z dachu i leży u weterynarza połamany, a kiedy zadzwoniłbym za kolejne dwa dni powiedziałbyś, że mimo największych wysiłków weterynarza mój kociak zdechł… No ale cóż stało się, powiedz mi lepiej co tam u naszej babci?
– No więc widzisz… Babcia siedzi na dachu i nie chce zejść…

Fryzjer strzygąc klienta zauważa:
– To ś

mieszne. Niedawno goliłem faceta, który nazywa się Kowal, a jest piekarzem. Albo pan: nazywa się Kucharski, a jest pan hydraulikiem.

– Co w tym śmiesznego? Pan nazywa się Brzytwa, a jest pan tępy!

Nowak przegląda listę zakupów żony i pyta:
– A to co?! – wskazując przy tym na wyjątkowo kosztowną pozycję.
– Wydatek na cele religijne – odpowiada niespeszona żona.
– Co to znaczy?
– Że kupiłam sobie kapelusz na pasterkę.

– Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni?
– Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić…

Mała dziewczynka stoi na ulicy i płacze, ludzie ją pytają:
– Dlaczego płaczesz?
– Bo się zgubiłam!
– A jak się nazywasz?
– Nie wiem!
– A jak się nazywa twoja mama?
– Nie wiem!
– A swój adres znasz?
– Tak: wu-wu-wu-kropka-basia-kropka-pe-el
Dzwoni blondynka do koleżanki:
-Cześć
-Cześć. Odpowiada koleżanka.
-Co robisz? Pyta blondynka.
-Rozmawiam z tobą.
-A to nie przeszkadzam!

Nauczycielka zwraca się do uczniów:
– Pamiętajcie dzieci, zawsze trzeba słuchać rodziców!
– To ja mam problem – mówi Jasio – moja mama śpiewa w zespole disco polo!

– Jasiu jakie znasz środki piorące?
– Pasek mojego taty!!
Nauczycielka:
– Kazałam wam zrobić przez weekend dwa dobre uczynki. Jasiu, opowiedz nam o swoich czynach.
Jasio:
– W sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła. A w niedzielę wyjechałem od babci i babcia jeszcze bardziej się ucieszyła!
Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po „miejsku” mówić.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
– Heloł bejbi! Heloł bejbi!
– O, proszę, jak ładnie! – myśli mąż.
A ona krzyczy dalej:
– Heloł bejbi! Juści jezdem nazad!